fbpx
zamknij przypomnij później

Zostań ze mną na dłużej :)

Car
  • Menu
  • Menu

10 powodów przez które (nie)lubię Bangkoku.

PRZYSTANEK -> BANGKOK

Bangkok. O tym mieście krążą już legendy. 😀 Pamiętam, że będąc jeszcze w Polsce przeczytałam stwierdzenie, że Bangkok się albo kocha, albo nienawidzi. Jak większość miejsc na świecie ma ono swoje plusy i minusy. I to właśnie o tym będzie ten artykuł. 🙂

Czy wiecie, że pełna nazwa tego miasta została wpisana do Księgi rekordów Guinnessa jako najdłuższa nazwa geograficzna na świecie!?
BANGKOK: Krung Thep Mahanakhon Amon Rattanakosin Mahinthara Ayuthaya Mahadilok Phop Noppharat Ratchathani Burirom Udomratchaniwet Mahasathan Amon Piman Awatan Sathit Sakkhathattiya Witsanukam Prasit, co oznacza: Miasto aniołów, wielkie miasto [i] rezydencja świętego klejnotu Indry [Szmaragdowego Buddy], niezdobyte miasto Boga, wielka stolica świata, ozdobiona dziewięcioma bezcennymi kamieniami szlachetnymi, pełne ogromnych pałaców królewskich, równającym niebiańskiemu domowi odrodzonego Boga; miasto, podarowane przez Indrę i zbudowane przez Wiszwakarmana. (Źródło: Wikipedia).

10 POWODÓW PRZEZ KTÓRE NIE LUBIĘ BANGKOKU: 

1. MIASTO ZBYT DUŻYCH KONTRASTÓW.

W Bangkoku to normalne, że przy 5 gwiazdkowych hotelach znajdują się dzielnice dużo biedniejsze. Nie ukrywam, że dla mnie jako Europejczyka jest to dość niecodzienny widok i z początku jednocześnie mnie to przeraża i martwi. Przykre jest to, że już po kilku dniach, widząc tak wiele osiedli tego typu, poniekąd przyzwyczajamy się do tego widoku… Przejeżdżając różnymi ulicami Bangkoku najłatwiej jest zobaczyć tą różnicę. Zresztą same ulice tego miasta nie prezentują się najlepiej. Są brudne i głośne. W gęstej zabudowie możemy dostrzec zwykłe mieszkania Tajów, które wydają się być naprawdę ubogie. Nie wiem czy w Polsce ktoś byłby zadowolony z mieszkania w takich warunkach. Spójrzcie na zdjęcia i oceńcie sami. Szczerze mówiąc bardzo mnie to dziwi, ponieważ wszystko to widoczne jest w centrum miasta, nawet przy głównych stacjach komunikacji miejskiej.

2. ZAPACH SPALIN I DUŻY SMOG.

Jakość powietrza w Bangkoku nie należy do najlepszych. Chociaż miałam wrażenie, że podczas naszego pobytu smog nie był tak duży jak nas ostrzegano. Zdecydowanie bardziej denerwujący jest wszechobecny zapach spalin, który połączony z duchotą i bardzo dużą temperaturą jest nie do zniesienia.

3. BRAK ŚCISŁEGO CENTRUM.

W dużych miastach bardzo lubię rynki. Miejsca pełne kawiarni, restauracyjek, drzew, gwaru miejscowych i turystów. Niestety w Bangkoku nie ma ścisłego centrum. Najpopularniejszym miejscem jest tutaj Khao San Road, lecz bardzo odbiega ono od tego jak chciałabym żeby wyglądało centrum miasta. Właściwie jest to jedna ulica wypełniona mało klimatycznymi barami i sklepami. Pod tym względem zdecydowanie wygrywa choćby Singapur w którym ścisłe centrum określa zatoka Marina Bay.

4.CHINA TOWN.

Niestety China Town w Bangkoku wypadł w naszym przypadku fatalnie. Nie dość, że brud to jeszcze smród. I to taki nie do wytrzymania. Przysięgam, czuliśmy się jakbyśmy weszli do lokalnego śmietnika. China Town wybraliśmy, gdyż miało bardzo dobre opinie i było świetnie oceniane w internecie. Nie wiem, czy trafiliśmy na złą porę, czy z nami było coś nie tak, ale już na pewno nigdy tam nie wrócę!!!

5. WIECZNE KORKI.

Jeżeli kiedykolwiek narzekaliście na ruch uliczny w Warszawie lub w Krakowie to proszę przyjeździe do Bangkoku! Tego nie sposób opisać słowami… Dla przykładu: okolice parku Lumphini i Wielki Pałac dzieli jakieś 8 km. Rekordowo tą trasę pokonaliśmy w 50 minut!!!

6. BRAK JAKICHKOLWIEK ZASAD RUCHU DROGOWEGO.

Przejazd skrzyżowania na czerwonym świetle to jeszcze pikuś. Dla mnie największym zaskoczeniem było, gdy na drodze 4 pasmowej nagle utworzyło się 6 pasów ruchu. 😀 Ja naprawdę nie wiem jak oni to ogarniają! Gdzieniegdzie stoi policja, ale nawet nikogo nie zatrzymuje, no bo jak? To by tylko pogorszyło sprawę zakorkowanego miasta. Widok 4 osób na skuterze też przestał mnie już po jakimś czasie dziwić. Oczywiście mało kto na tym skuterze ma kask! Jednak zdecydowanie największe niedowierzanie spotkało mnie, gdy zobaczyłam na skuterze dwójkę dorosłych ludzi w kaskach i między nimi małe dziecko, około 2-3 latka bez kasku na jednym z najruchliwszych skrzyżowań w Bangkoku! Aaa, i niech nie zdziwi Was, że na czerwonym świetle Tajowie wysiadają sobie z tuk-tuków i chodzą wokół swojego pojazdu paląc papieroska. 😀

7. ZACHOWANIE NIEKTÓRYCH TAJÓW WOBEC TURYSTÓW.

Nie mówię, że wszyscy. Nie mówię, że zawsze. Nie mówię, że wszędzie. Jednak miałam kilka sytuacji na podstawie których śmiało sądzę, że nie wszyscy są tacy mili jak się ich opisuje. Większość sytuacji tyczy się transportu, czyli kosmicznych cen za przejazd taksówką lub tuk-tukiem. Aż trudno w to uwierzyć, że czasem ceny u kilku taksówkarzy mogą się różnić nawet kilkukrotnie! Wiem, że jest to dość biedny kraj, ale nie jest to przyjemne, kiedy ceny zależą w głównej mierze od tego jaki masz kolor skóry, skąd pochodzisz i jak wyglądasz.

Najbardziej zapadła mi w pamięć sytuacja w tuk tuku, podczas której niestety zostaliśmy oszukani. Pewnego dnia chcieliśmy dojechać z okolicy parku Lumphini do Wielkiego Pałacu. W tuk tuku dowiedzieliśmy się, że są ogromne korki. Pan poradził nam, że podwiezie nas na najbliższą przystań. Twierdził, że zaoszczędzimy masę czasu. Ja ochoczo się zgodziłam, bo wiedziałam, że transport rzeczny jest tutaj bardzo popularny i tani (bilety zaczynają się już od nieco ponad złotówki). Miałam nadzieję, że będzie to wspaniała okazja do rejsu rzeką Menam! Niestety, okazało się, że zostaliśmy dowiezieni do „prywatnej przystani”, gdzie zażądali od nas 1600 THB za przejazd do Wielkiego Pałacu!!! To bardzo dużo. Oczywiście nie zgodziliśmy się na to. Próbowaliśmy pytać miejscowych gdzie znajdziemy publiczną przystań, ale „nikt nie wiedział”. No tak… Mogliśmy się tego spodziewać… Teraz rozumiem dlaczego tak bardzo taksówkarz polecał nam transport rzeczny. Szkoda tylko, że nie wspomniał nam, że chce nas oskubać…

8. KLIMAT – TEMPERATURY POWYŻEJ 40 STOPNI CELSJUSZA.

Panujący niemiłosierny upał marzy mi się, ale gdy idę w Polsce zimą na przystanek autobusowy. Natomiast jak już jedziemy do ciepłych krajów, szczególnie do miasta, które nie leży nad morzem lub oceanem, to rzadko kiedy chcielibyśmy, aby termometry ciągle wskazywały powyżej 40 stopni. Przy takiej temperaturze ciężko jest wyjść na spacer, na miasto, czy zwiedzać. Podczas naszego pobytu temperatura w Bangkoku ani raz nie spadła poniżej 35 stopni, a najwięcej ile widziałam to 44 stopnie. Pamiętajmy, że są to wartości w cieniu. W związku z tym zdarzało się, że już po 5 minutach od wyjścia na zewnątrz byliśmy cali mokrzy i lepcy.

9. WSZECHOBECNA MOCNA KLIMATYZACJA.

Pójdźmy o krok dalej. Na zewnątrz +40 stopni, ale w środku każdej galerii, hotelu, lotniska, czy większego sklepu +15 stopni. Różnica jest kolosalna, więc nie zapomnijcie tabletek na ból gardła!

 10. MASA TURYSTÓW.

Jak możecie się domyślać w całej Tajlandii jest masa turystów. Jednak na wyspach możemy od nich uciec wybierając bardziej kameralne plaże, miejscowości, czy same wyspy. Natomiast chcąc zobaczyć Bangkok, musimy się z nimi zmierzyć. Najgorzej jest chyba w Wielki Pałacu. Miałam wrażenie, że dosłownie ocieram się o wszystkich dookoła.

 10 POWODÓW PRZEZ KTÓRE LUBIĘ BANGKOK: 

1. DOBRA BAZA WYPADOWA.

Bangkok stanowi rewelacyjną bazę wypadową. Samolotem dotrzemy nie tylko we wszelakie zakątki Tajlandii, ale również do niedalekich krajów, takich jak Singapur, Malezja, Indonezja, czy Chiny. Oprócz samolotów mamy także do wyboru autokary i pociągi, jednak nie miałam okazji nimi podróżować.

Nawet jeżeli po przyjeździe do Bangkoku nie będziecie zadowoleni z tego miasta to nic straconego! W jego pobliżu są takie bogactwa kulturowe jak Ayutthaya (ruiny starej stolicy Tajlandii, często porównywane z Angkor Wat w Kambodży, wpisane na listę UNESCO), czy słynne targi na wodzie Damnoen Saduak. Około 200 km od Bangkoku znajduje się Park Narodowy Sai Yok w którym znajdziemy wodospad Erawan – ponoć jeden z najpiękniejszych wodospadów w Tajlandii oraz gorące źródła Rock Valley Hot Spring and Fish Spa. Po drodze na jego teren zobaczyć można most na rzece Kwai, który jest symbolem okrucieństwa japońskiej okupacji Azji Południowo-Wschodniej. Na południowy wschód od Bangkoku usytuowane jest Khao Kheow Open Zoo oraz Flight of the Gibbon, czyli jeden z najpopularniejszych parków liniowych w kraju.

2. REWELACYJNE HOTELE Z WIDOKIEM NA MIASTO.

Oj tak… Mam wrażenie, że mogłabym zamknąć się w takim hotelu na kilka dni i nic tylko korzystać z widoków i pluskać się w basenie na dachu. Chociaż jak się bardziej zastanowię to raczej bym tego nie wytrzymała. 😀 No chyba, że byłabym bardzo zmęczona podróżą. Co ciekawe takie hotele nie są wcale tak drogie jak mogłoby się wydawać. Nie będę podawać przykładowych cen, bo na pewno wiecie, że taki hotel można zarówno znaleźć za 200 zł, jak i za 1000 zł, a nawet i więcej. Wszystko zależy od określonego standardu.

3. SKY BARY.

Wystarczy, że chociaż raz wybierzecie się do jakiegokolwiek baru na dachu wieżowca, a będziecie chcieli wracać co wieczór! Widoki na miasto nocą są obłędne. Przestraszyć mogą jedynie ceny drinków i przekąsek, ale za to są niezwykle wymyślne. 🙂

4. TAJSKA KULTURA.

Wiele osób, które pierwszy raz wybierają się do Azji, zaczynają swoją przygodę właśnie w Bangkoku. My właściwie najpierw polecieliśmy na wyspy, ale Bangkok był dla nas pierwszą taką metropolią azjatycką. 🙂 To właśnie tutaj możemy podziwiać kompleks świątyń oraz Wielki Pałac. Tutaj często po raz pierwszy widzimy kontrast pomiędzy nowoczesnym, a tradycyjnym azjatyckim budownictwem. Tutaj doznajemy prawdziwego szoku kulturowego i zastanawiamy się, czy to nam się podoba, czy nie? Sama próbuję oceniać, ale to miasto wywołuje we mnie tyle skrajnych emocji, że raz wydaje mi się, że już tam nie wrócę, a raz chciałabym się obudzić na dachu mojego hotelu w Bangkoku!

5. TUK TUKI!

Śmiem twierdzić, że Tajlandia w moich wyobrażeniach wiele by straciła gdyby nie tuk tuki! 😀 Wiatr we włosach i siedzisko przy silniku, to jest to! 😀 I ten dźwięk gwałtownie zmienianych biegów! 😀 Tuk-tuki są z pewnością nierozłącznym elementem Bangkoku i dodają mu na prawdę bardzo, bardzo wiele uroku!

6. KOMUNIKACJA MIEJSKA.

Podczas gdy pierwszy raz wybieramy się do azjatyckiego kraju, nie mamy zbyt wielu oczekiwań co do komunikacji miejskiej. Jednak Bangkok pod tym względem muszę pochwalić. Po pierwsze mamy bardzo wiele sposobów na przemieszczanie się po mieście. Oprócz metra, pociągów, kolejki nadziemnej BTS, autobusów, są także tramwaje wodne, które są niezastąpione w godzinach szczytu.

Chociaż nie miałam okazji ich wszystkich wypróbować, to wydaje mi się, że najlepszym rozwiązaniem są tramwaje wodne! Nie dość, że bilety są bardzo tanie, to jeszcze omijamy wszystkie korki! 🙂

7. TAŃSZE TAKSÓWKI.

W Bangkoku wyraźnie mogliśmy odczuć ceny taksówek. Oczywiście na plus. Po bardzo drogim Phuket, przyszedł w końcu Bangkok, gdzie za kurs chyba nigdy nie przekroczyliśmy 200 bahtów. Korzystaliśmy w większości przypadków z Grab Taxi (aplikacja podobna do Ubera działająca na terenie Tajlandii).

8. KŁADKI DLA PIESZYCH NAD ULICAMI.

Fakt, że w Bangkoku są ogromne korki już znacie. Wyobrażacie sobie przejście przez ulicę w takim mieście??? Na szczęście zastosowano w nim wiele kładek dla pieszych nad ulicami. Jest to ogromna wygoda. Nie musimy czekać na zielone światło, czy modlić się, aby ktoś się zatrzymał na pasach. Przy niektórych stacjach oprócz prowadzących schodów do poziomu ulicy zbudowane są chodniki nad drogami dzięki którym możemy przejść najruchliwszy kawałek drogi lub bezpośrednio dostać się do galerii handlowej. To na prawdę duże ułatwienie w poruszaniu się po mieście.

9. KOLOROWE TARGI.

Tajlandia słynie z wszelkiego rodzaju kolorowych targów. W Bangkoku możemy spotkać je na każdym kroku. Właściwie każda dzielnica ma swój plac na którym możemy kupić praktycznie wszystko.

10. NIE DA SIĘ NUDZIĆ!

Co by tu nie wymyślać, w Bangkoku nie da się nudzić! Każdy znajdzie coś dla siebie! I chociaż to miejsce nie trafiło do mojego serca to wciąż uważam, że każdy powinien go doświadczyć na własnej skórze, bo dostarcza ono naprawdę skrajnych emocji. 🙂

Jeśli macie więcej powodów za które lubicie, bądź nie Bangkok to podzielcie się nimi w komentarzach! 🙂

Jeżeli ten artykuł był dla Ciebie pomocny będę wdzięczna jeżeli zostaniesz ze mną na dłużej :)
Zaobserwuj mnie na Instagramie oraz polub mnie na Facebooku.

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *