zamknij przypomnij później

Zostań ze mną na dłużej :)

Car
  • Menu
  • Menu
phuket vista del mar

Phuket – co w sobie skrywa popularna wyspa Tajlandii?

PRZYSTANEK -> AZJA, TAJLANDIA, PHUKET 

Po wylądowania na Phuket przez pierwsze kilka dni cieszyliśmy się słońcem, kąpielą i wypoczynkiem. Nie wiem kto by tak nie zrobił po przylocie z zimnej Polski. 😀 Dopiero po paru dniach wyruszyliśmy w wytyczone przez nas miejscówki. W tym artykule, kontynuując sens poprzedniego, chciałabym pokazać Wam, że ta wyspa skrywa w sobie dużo więcej od pozostałych. Poniżej zamieszczam dla Was mapkę na której zaznaczyłam sobie przed przyjazdem wszystkie miejsca warte zobaczenia. Jednak los płata nam figle i nie wszystkie je udało nam się odwiedzić. Podpowiem Wam jak uniknąć takich wpadek. 🙂


Jeśli wybieracie się na Phuket i nie macie pomysłu gdzie są najlepsze plaże i w jakiej lokalizacji wybrać nocleg do zapraszam Was do mojego poprzedniego wpisu.

POMNIK WIELKIEGO BUDDY POŁĄCZONY Z PUNKTEM WIDOKOWYM. 

phuket wielki buddha

wielki buddha widok

 

Myśląc „Phuket” przed oczami mam właśnie ten pomnik. Może dlatego był on dla mnie numerem jeden – to taki symbol wyspy. Jest on naprawdę ogromny – 45 m wysokości zapewnia mu miano najwyższego posągu Buddy w Tajlandii. Cały wyłożony jest z płytek z białego marmuru. Jednak to co chyba najpiękniejsze to panoramiczny widok na wyspę. Miejsce robi wrażenie o każdej porze dnia, lecz w moim odczuciu najlepiej wybrać się tutaj o zachodzie słońca. Niestety z uwagi na korki nam się nie udało. 🙁 Na szczęście po zmroku widok jest równie zniewalający. Mocno granatowe, gwieździste niebo w połączeniu z marmurowym blaskiem Buddy robi swoje! A do tego niesamowity widok na oświetlone pobliskie miasta. Właśnie wtedy, podczas ostatniej godziny przed zamknięciem miejsce zyskuje swój charakter.  Potęgują to odgłosy zwierząt, szczególnie małp, które słychać zarówno z oddali jak i z pobliskich drzew. Zdarza się, że wychodzą na barierki.

  Lokalizacja :

Pierwsza rada. Jeśli mieszkacie gdzieś na północy wyspy, sprawdźcie czas dojazdu na przykład dzień wcześniej o tej porze o której chcielibyście wyjechać. Korki jakie są na wyspie Phuket (przynajmniej w sezonie: listopad-luty) są nie do opisania. Jak wiecie z poprzedniego artykułu zatrzymaliśmy się przy Naithon Beach, skąd mieliśmy do pokonania 45 km. Droga zajęła nam około 2h… Przez co nie zdążyliśmy na zachód słońca przy Promthep Cape.

Wejście na wzgórze jest darmowe, jednak należy wiedzieć, że jest to miejsce kultu religijnego i obowiązuje odpowiedni strój (taki jak do większości świątyń – zasłonięte ramiona i kolana). Droga prowadząca do pomnika jest dość kręta, ale za to z pięknymi widokami na miasto. Na górze rozciąga się duży parking. Całość zlokalizowana jest pomiędzy Chalong, a Kata.

Godziny otwarcia:
– 08:00 – 19:30.

THE GIBBON REHABILITATION PROJECT. 

phuket gibony

tajlandia dzioborożec

 

W tłumaczeniu – ośrodek przywracania naturze gibonów. Celem tego projektu jest walka o przetrwanie gatunku jakim są gibony, ich rehabilitacja oraz powolne przywracanie do życia w lasach tropikalnych Phuket. Dzieje się tak w większości przez najniebezpieczniejsze ssaki na świecie – czyli nas. Coraz częstszym widokiem w Azji są te piękne stworzenia na łańcuchach podczas występów lub na ramionach najczęściej mężczyzn oferujących zdjęcie w zamian za pieniądze, co jest zresztą nielegalne. Mało kto wie, że aby małpę taką jak gibon, która należy do gatunku małp człekokształtnych oswoić, należy schwytać ją, gdy jest jeszcze mała. Jak informuje nas ośrodek, gibony są pozyskiwane na skutek zabójstwa ich rodziców. Jest to niewyobrażalną tragedią do jakiej ludzie się dopuszczają. To czystej postaci mord w zamian za pieniądze.

Na szczęście są takie organizacje jak właśnie ośrodek przywracania naturze gibonów, które odzyskują te zwierzęta i starają się im pomóc wrócić do „normalności”. Co wcale nie jest takie łatwe. Zwierzęta te często nie pamiętają dżungli i muszą na nowo nauczyć się jak w niej żyć, aby nie zginąć po kilku pierwszych godzinach od wypuszczenia.

Zanim uratowane gibony trafią do swojego naturalnego środowiska muszą nauczyć się w nim funkcjonować, pozyskiwać pożywienie, uwolnić swoje naturalne odruchy. Dlatego są one umieszczane w przestronnych klatkach pośrodku lasu tropikalnego. Tylko kilka z nich jest widoczne dla Nas – odwiedzających, ponieważ klatki pną się w górę, coraz głębiej lasu. Pokazuje to tylko, że one naprawdę uczą się z bezpiecznego punktu poprzez obserwację i nie tylko. Wolontariusze stosują specjalne „sztuczki”, aby im to ułatwić. Na przykład dzień po dniu koszyczek z jedzeniem jest przesuwany coraz dalej od klatki. Z początku gibony po zjedzeniu zawartości z powrotem do niej wracają. Jednak następuje w końcu tak długo wyczekiwana chwila, kiedy to nie wracają do klatki tylko wyruszają w stronę swojego nowego, prawdziwego życia, w głąb lasu tropikalnego.

  Lokalizacja :

Centrum rehabilitacji gibonów znajduje się na terenie Parku Narodowego Khao Phra Thaeo. W związku z tym przy odrobinie szczęścia (lub nieszczęścia) będziemy mogli zobaczyć inne gatunki zwierząt. Tuż przy parkingu, a dokładniej przy knajpce przy parkingu siedziały na dachu 2 dzioborożce (gatunek ptaków – pokazany na zdjęciu wyżej). Były to chyba największe i najpiękniejsze ptaki jakie widziałam żyjące na wolności.
Wejście na teren Parku jest płatne 200 THB od osoby. Ośrodek z gibonami znajduje się niedaleko po prawej stronie od parkingu. Jest on słyszalny nawet z kilku kilometrów z uwagi na charakterystyczne nawoływania gibonów. Na miejscu możemy posłuchać od wolontariuszy historie poszczególnych małpek oraz dowiedzieć się jak możemy je wesprzeć. My zdecydowaliśmy się kupić pocztówki w sklepiku z których dochód w całości przekazywany jest na pomoc dla zwierząt. Słysząc takie hasło, aż szkoda było nie dołożyć kilku Bahtów.

Godziny otwarcia:
– 08:00 – 17:00.

Więcej informacji znajdziecie na oficjalnej stronie ośrodka: https://www.gibbonproject.org/

WODOSPAD BANG PAE. 

phuket bang pae

Z moich obserwacji wynika, że dla większości wodospad Bang Pae nie robi zbyt dużego wrażenia. Dla mnie był to pierwszy wyjazd do Azji i w zasadzie pierwsza taka wędrówka pod wodospad. Nie wiem czy można to nazwać nawet wędrówką, bo jest on oddalony około 600 m od parkingu. Lecz właśnie w tych kilkuset metrach tkwi cały urok. Jest to przejście wyznaczoną ścieżką pośród lasu tropikalnego. Można poczuć ten klimat, który do tej pory (przynajmniej ja) oglądałam tylko w telewizji. Mimo, że szłam kilkanaście minut, to pot spływał mi z czoła. To świetne miejsce, jeśli ktoś chce się przekonać o tym na własnej skórze w wydaniu mini. Wodospad sam w sobie jest bardzo wąski i mierzy około 10 m wysokości, co czyni go największym na wyspie.

Kilka dni przed tym, kiedy odwiedziliśmy centrum rehabilitacji gibonów oraz opisany wyżej wodospad stała się okropna zbrodnia w Tajlandii, a właściwie w tym parku. Nie znam zbyt dużo szczegółów, jednak wolontariusze informowali nas, że kłusownik zabił (chyba ostatnią w tym terenie o ile dobrze pamiętam) czarną panterę. Sprawa stała się na tyle głośna, że będąc kilka dni później w Chiang Mai wszędzie wisiały plakaty informacyjne, które się temu przeciwstawiały.

Wodospad Bang Pae również znajduje się na terenie Parku Narodowego Khao Phra Thaeo. Co za tym idzie w kwocie opisywanej wyżej, czyli 200 THB od osoby zawarty jest wstęp do wszystkich atrakcji, które się w nim znajdują. Warto dodać, że owy Park Narodowy obejmuje ostatnie połacie dziewiczych lasów deszczowych na Phuket! Żyją w nim takie zwierzęta jak: niedźwiedzie malajskie, pytony, kobry, warany, makaki, i gibony.

BANANA BEACH. 

phuket banana beachtajlandia banana beachEksplorację plaż na Phuket bardzo utrudnił mi transport. Pamiętam jak jeszcze przed wyjazdem ludzie mówili mi: „W Tajlandii jeżdżą inaczej, nie dasz rady na skuterze!”. Ja wtedy myślałam: „Co oni mówią? Mój chłopak jeździ motorem od lat, na pewno da radę!”. Dopiero podczas pierwszego zderzenia z ich sposobem jazdy zrozumiałam te wszystkie zarzuty. Praktycznie każde skrzyżowanie mroziło nam krew w żyłach (szczególnie kobietom). 😀 Zasady ruchu drogowego? A po co to komu? 😀 Przejazd na czerwonym świetle i nie ustąpienie pierwszeństwa to chyba tutaj normalne. Najbardziej przerażały nas zasady, trochę na myśl „większy ma pierwszeństwo”. Kiedy to podczas skrętu w prawo skutera, ten stoi na środku drogi i czeka, aż jadące za nim samochody go wyminą. Przypomnę, że na dodatek utrudnień w Tajlandii jest ruch lewostronny. Po kilku dniach takich przeżyć zwyczajnie byliśmy przerażeni na myśl jeżdżenia tutaj na skuterze.

Przejdźmy jednak do plaży Banana Beach na którą się wybraliśmy ze względu na bardzo dobre opinie w sieci oraz bliskość naszego miejsca zamieszkania. Według internetu miała być to jedna z piękniejszych plaż wyspy, w porównaniu do innych niedawno odkryta oraz trudno dostępna.

Jak było naprawdę?

Zejście na plażę było strome, ale krótkie. Myślę, że każdy dałby radę, szczególnie, że do pomocy jest przymocowana lina, której można się trzymać. Gorzej byłoby tylko w przypadku dzieci. Na plaży funkcjonuje jeden bar w którym ceny są bardzo wysokie. Na przykład drinki kosztowały 300-350 Bahtów. Sama obecność baru na plaży świadczy o tym, że plaża uczęszczana jest przez turystów w dużym stopniu, chociaż jak dla mnie nie było ich tam zbyt wielu. Być może stąd te wygórowane ceny.

Jeśli chodzi o samą plażę to poza charakterystycznym położeniem pośrodku niczego, niewiele odbiegała od plaży przy której mieszkaliśmy, czyli Naithon Beach. Co więcej w Naithon Beach widzę nawet kilka plusów więcej! 🙂 Należy do nich przede wszystkim wysokość fal! Jednych to może przekonać, drugich nie, ale na Banana Beach woda jest bardzo spokojna, przez co mieliśmy mniej zabawy. Kolejną kwestią jest obecność drobnych kamyczków pod ręcznikami, która jakoś bardzo nie przeszkadza, jednak jak dla mnie dużo odbiera. Na zdjęciu poniżej widać gradację tego piasku.

phuket kokosy

 

Jeżeli ten artykuł był dla Ciebie pomocny będę wdzięczna jeżeli zostaniesz ze mną na dłużej :)
Zaobserwuj mnie na Instagramie oraz polub mnie na Facebooku.

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

4 komentarze