zamknij przypomnij później

Zostań ze mną na dłużej :)

Car
  • Menu
  • Menu
swieta w tajlandii

Loy Krathong – najpiękniejszy festiwal światła w Tajlandii

PRZYSTANEK -> LOY KRATHONG 

Stało się! Bilety lotnicze kupione! Zaraz po tym wydarzeniu zamówiłam przewodniki i zaczęłam czytać o świętach/festiwalach, które przypadają w tym czasie w Tajlandii. I tak właśnie dowiedziałam się o Loy Krathong.
Wyobrażacie sobie? Tajlandia, wyspy, pełnia księżyca, kolorowe tratwy, pełno światełek dookoła! To festiwal światła!

festiwal światła

 Co Tajowie właściwie świętują?
 Loy Krathong to buddyjskie święto, które Tajowie obchodzą podczas pełni księżyca w 12 miesiącu tajskiego kalendarza. Zwykle wypada ono w listopadzie. Z pewnością większość z Was kojarzy je z wypuszczaniem w górę ogromnych ilości lampionów wypełnionych gorącym powietrzem. Jeśli nie, to po wpisaniu jego nazwy w google grafika na pewno się zachwycicie!

Niestety lampiony są puszczane tylko w okolicy Chiang Mai – na północy kraju (chociaż słyszałam, że ze względów bezpieczeństwa ma zostać to zabronione). W pozostałej jego części świętowanie polega tylko na puszczaniu tzw. krathongów na wodzie. Są to małe łódeczki (tratwy, wianki), które wykonywane są na różne sposoby. Najczęściej z liści i pni bananowca, kwiatów, owoców i papieru. Pośrodku mają zapaloną świeczkę i pachnące kadzidełka. Za ich pomocą Tajowie odprowadzają złe uczynki z całego roku oraz przepraszają bóstwa za ich popełnienie. Wedłuch dawnych wierzeń ten festiwal światła miał na celu uspokoić boginię wody po monsunowych deszczach.

festiwal światła tajlandia

loy krathong

Gdzie go znaleźć na Phuket?
Jak wiecie mieszkaliśmy w małym miasteczku na północy wyspy Phuket w którym po 22:00 życie umierało. Dlatego obawialiśmy się trochę, że nie znajdziemy terenów na których odbywa się festiwal. Do godzin popołudniowych zerkaliśmy, czy może ktoś się rozkłada z jakimiś stoiskami, ale nic. Zaczęliśmy więc pytać ludzi na ulicy, gdzie powinniśmy się udać, aby wziąć udział w festiwalu. Niestety z większością nie mogliśmy się dogadać z uwagi na barierę językową. Dowiedzieliśmy się tylko tyle, że największe obchody odbywają się w mieście Phuket (południowo-wschodnia część wyspy). Wiedzieliśmy, że do tego miasta mamy jakieś 2 h drogi w korkach. Ale cóż, zdecydowaliśmy się poświęcić. Nie wiadomo było przecież, czy jeszcze kiedyś będziemy w takim okresie w Tajlandii, a szkoda było przegapić okazję.

Zamówiliśmy taksówkę i dla sprawdzenia informacji zapytaliśmy o Loy Krathong. Na nasze szczęście Pan taksówkarz rozumiał o co nam chodzi. 🙂 Doradził nam nieco bliższe miejsce – Laguna Phuket. Około 15 minut od naszego lokum. Ta perspektywa wydawała nam się lepsza, więc się zgodziliśmy. I z pewnością tego nie żałujemy!

phuket laguna

 LAGUNA PHUKET – jak wygląda Loy Krathong?
Miejsce dokładnie nazywa się Laguna Grove i stanowi część całego kompleksu Laguna Phuket. Jest to nic innego jak wydzielona przestrzeń na różnego rodzaju eventy tuż przy jeziorze. Już na wejściu mocno odczuwalna była obecność praktycznie samych Tajów. Bardzo nam to odpowiadało, gdyż nieprzyjemnie byłoby wziąć udział w czymś, co robione jest pod zagranicznych turystów.

festiwal światła phuket

Festiwal światła wypełniony był różnymi atrakcjami.  Sporą część stanowiły stragany, przy których można było zakupić swoją łódeczkę, aby wypuścić ją na jezioro. Ceny były różne w zależności od wielkości i ozdobienia. Pośrodku stał wielki namiot pod którym wystawione były największe krathongi. Prawdopodobnie startowały w jakimś konkursie. Przy tym właśnie stanowisku kilka kobiet wykonywało na bieżąco malutkie krathongi i rozdawały je przechodniom.

krathongfestiwal światła loy krathong

 

Kolejną dużą częścią festiwalu były pokazy na ogromnym ekranie. Wyświetlano filmy walki. Nie powiem jakie dokładnie, bo się na tym nie znam 😀 Jednak wprawiały w nastój i robiły dużo szumu.

Na pozostałej części królował street food. Swoją drogą było to z pewnością najtańsze jedzenie jakie widziałam w Tajlandii i jednocześnie wyglądało bardzo apetycznie. W zasadzie każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Od owoców morza, przez zupy, mięsa w różnych formach, mrożone napoje, owoce, słodycze. Dosłownie wszystko. Stanowisk było całkiem sporo. Jednak to co mnie najbardziej ekscytowało to możliwość zakupienia  soku z trzciny cukrowej! Zawsze chciałam tego spróbować! Nie wiem, czy wiecie jak wygląda produkcja takiego soku? Najprościej mówiąc łodygi trzciny przeciskane są przez specjalne wyciskarki, aż do wydobycia z nich soku. Smak? W Azji każdy smak dostarczał mi nowych doznań. Zawsze ciężko mi było powiedzieć, czy mi smakuje, czy nie, bo wszystko było inne. Jednak raczej nie popijałabym sobie tego napoju codziennie 😉

sok z trzciny cukrowejbanan w cieście

 

tajlandia streetfood Czy warto się na niego wybrać?
TAK, TAK, TAK! Widok całego wydarzenia był magiczny. Dryfujące po jeziorze setki, a może nawet tysiące zapalonych malutkich krathongów robią niewyobrażalne wrażenie. Szczególnie, kiedy znajdujemy się w tak odległym dla Nas miejscu. Jeżeli jest się z drugą połówką jest to również cudowny moment, aby poczuć trochę romantyzmu w powietrzu.

Chciałam Wam jeszcze powiedzieć, że całe wydarzenie bardzo przypominało mi polskie dawne festyny. Niestety w dzisiejszych czasach w naszym kraju są już one wypierane i „niemodne”. Wiem to po swojej miejscowości 🙁 Dlatego cieszę się, że spotkało mnie w Tajlandii to czego w Polsce coraz mniej!

Jeżeli ten artykuł był dla Ciebie pomocny będę wdzięczna jeżeli zostaniesz ze mną na dłużej :)
Zaobserwuj mnie na Instagramie oraz polub mnie na Facebooku.

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *